niedziela, 12 lipca 2015

Nowy rozdział dodam dopiero w sierpniu, bo wyjeżdżam z Polski i nie będę miała dostępu do blogspota. Mam nadzieję, że będziecie dalej czytać xx

wtorek, 30 grudnia 2014

ROZDZIAŁ 4

Niall's POV:

Obserwowałem uważnie, kiedy powoli szła do drzwi domu. Gdy wchodziła po schodach, jej długie, brązowe włosy odbijały się lekko w rytm jej kroków. Nawet od tyłu była piękna. Przyglądałem się jak szuka kluczy, a następnie otwiera duże, białe drzwi. Odwróciła się i spojrzała na mnie, a to tylko potwierdziło moje ostatnie myśli na temat jej piękna. Sięgnąłem do klamki mojego auta i wsunąłem się na czarne, skórzane siedzenie. Zacząłem się zastanawiać, czy jestem już w tym za głęboko i czy muszę działać, póki jeszcze mogę. Nie chciałem jej zranić. Moją odwieczną zasadą było nie zbliżanie się do żadnej dziewczyny. To było zbyt niebezpieczne, znienawidziłbym się, jeśli stałaby się jej krzywda. Ruszyłem otoczony światłem księżyca, które oświetlało drogę przede mną i odbijało się od błyszczącej maski mojego samochodu. Jechałem z ciężkim sercem, martwiąc się o przyszłość i Liama, który nie potrafił trzymać języka za zębami i prawie się przed nią wygadał. Moje serce rozrywało się dla niej. Nie wiedziałem, w co się wpakowałem przez ostatnie dni. Miałem dwie opcje. Opuścić ją albo zostać i zrobić co w mojej mocy, by ją chronić, nawet jeśli miałbym wszystkim zaryzykować.
Powoli wszedłem do środka budynku, kierując się na schody prowadzące do mojego pokoju. Otworzyłem drzwi i rzuciłem klucze na komodę, zamykając je za sobą. Zsunąłem z siebie spodnie, zostawiając je na podłodze, po czym przeciągnąłem t-shirt przez głowę. Następnie położyłem się na łóżku i przykryłem kołdrą. Zamyślony wpatrywałem się w ciemności mojego pokoju, jedynym źródłem światła był blask księżyca, prześwitujący pomiędzy opuszczonymi żaluzjami. Rozczarowanie w oczach Liama błysnęło w mojej pamięci, kiedy zasypiałem z nieodpartym uczuciem, jakbym zrobił coś złego.

Ashley's POV:

Zostałam wyrwana ze snu przez dźwięk budzika, który był nie do wytrzymania. Był poniedziałkowy poranek, a moje lekcje zaczynały się za godzinę. Leniwie wstałam i zaciągnęłam swoje ciało do holu, gdzie otworzyłem drzwi pokoju Mirandy, by zobaczyć, czy leży bezpiecznie w łóżku. Zawsze to robiłam, jeśli wychodziłyśmy z imprezy w innym czasie tylko po to, żeby się upewnić, że bezpiecznie wróciła do domu.Nigdy nawet nie zastanawiałam się, co by było, gdybym pewnego razu jej tam nie znalazła. Za żadne skarby świata nie chciałabym się o tym przekonywać.Następnie udałam się do łazienki. Kiedy otworzyłam drewniane drzwi powiało chłodem. Przeszły mnie dreszcze, gdy tylko postawiłam stopy na zimnych płytkach. Zamknęłam drzwi za sobą i zablokowałam je. Spojrzałam na siebie w lustrze, pod moimi zielonymi oczami powoli zaczynały tworzyć się cienie. Rozebrałam się i weszłam pod gorącą wodę, dokładnie tak samo jak ostatnio, tyle że od tamtej pory wiele się zmieniło. Pozwoliłam moim włosom opaść kaskadą w dół po moich ramionach, kiedy weszłam pod parujący od gorącej wody prysznic. 

***
Gdy jak zwykle siedziałam w klasie na języku angielskim, moje myśli dalekie były wykładu profesora na temat czegoś o literaturze brytyjskiej, mimo jego wysokiego i donośnego głosu. Mój umysł bez celu wędrował do rozmyślań o Niallu i dlaczego dzisiaj się nie odezwał. To samo tyczyło się Liama, który nie dawał żadnych znaków życia. Cholera. Czy ja naprawdę zamierzałam zostawić Liama dla jakiegoś chłopaka, który najprawdopodobniej nic do mnie nie czuł i którego ledwie znałam? Sama postawiłam przed sobą to pytanie. Liama znałam od wieków. Zawsze był przy mnie, zawsze mogłam na niego liczyć. Dzięki temu byłam pewna, że nigdy by mnie nie wystawił. Ale po ostatniej nocy.. moje zdanie na ten temat zaczynało się zmieniać. Nigdy wcześniej nie widziałam Liama tak pijanego, wciąż zastanawiało mnie jego zachowanie. Nie miałam bladego pojęcia o co chodziło mu z Niallem. Moje myśli powróciły do ostatniego wieczora. Wszystko co wtedy powiedział, on całujący mnie na masce swojego samochodu i sposób w jaki na mnie patrzył, gdy szłam do akademika. To było.. odurzające. Zaczęłam przygryzać wargę, kiedy tak o nim myślałam. Nagły dźwięk dzwonka zaskoczył mnie tak, że niemal podskoczyłam.
Podczas krótkiego spaceru do mojego samochodu, poczułam, że telefon wibruje w mojej kieszeni. Sięgnęłam do tyłu i powoli go wyciągnęłam, starając się go nie upuścić. To od Nialla. Moje oczy wpatrywały się w słowa: „Bądź gotowa na 18:45 xx.” Słyszałam już wypowiada to zdanie ze swoim akcentem, na samą tę myśl uśmiechnęłam się do siebie. Zaraz po tym poczułam się winna w stosunku do Liama. Pociągnęłam za ciemną klamkę samochodu i powoli położyłam książki na siedzeniu dla pasażera.  Usiadłam na zbyt-gorącym-żeby-na-nim-siedzieć skórzanym fotelu. Uniosłam się, próbując nie poparzyć sobie ud. Kiedy pojechałem do domu, spojrzałam na zegarek i zauważyłam, że jest dopiero 15. Opadłam z powrotem na łóżko i zasnęłam. Obudziła mnie Miranda, która jak to miała w zwyczaju, potrząsała mnie za ramię.
- Możesz przestać? – mruknęłam, zerkając na nią spod przymrużonych, wkurzona, że wybrała akurat taki sposób na budzenie mnie. Kliknęłam przycisk na telefonie, by zobaczyć która godzina. Była 17:45. Miałam tylko godzinę, żeby się przygotować.
-  Co robisz dziś wieczorem? - zapytała Miranda, kiedy podeszłam do swojej szafy i zaczęłam próbować dopasować jakiś top, spodnie i buty.
- Nie mam pojęcia – odpowiedziałam, nie spuszczając wzroku z ubrań, które kolejno przeglądałam. - Niall napisał mi, żebym była gotowa na 18:45 – dodałam. Z ciekawości i zanim zdążyłam pomyśleć co robię, zapytałam Mirandę o Liama.
- Słyszałaś coś o nim albo Laura coś ci mówiła?
-  Nic, poza tym, że nie był dzisiaj na zajęciach. Zakładam, że po prostu ma kaca. Sama widziałaś, jak bardzo pijany był ostatniej nocy. Wszystko będzie z nim w porządku, oboje mieliście ostatnio gorsze dni. – Pocieszała mnie. - Nie pozwól, żeby to zrujnowało ci wieczór z Niallem - powiedziała, kładąc na moim łóżku parę jasnych spodni, szare vansy i czarną koszulkę. Odwróciłam się i spojrzałam na nią, by pokazać, że jestem spokojna, ale wiem, że widziała zmartwienie w moich oczach.
- Wszystko będzie dobrze. Baw się dzisiaj dobrze. – powiedziała prawie śpiewając, kiedy opuszczała mój pokój tanecznym krokiem, pozwalając mi się przebrać.


***

Była równo 18:45, gdy usłyszałam donośne pukanie do drzwi mojego pokoju. Wciąż nie posprzątałam tego ogromnego bałaganu, który zrobiłam. Spodziewając się, że to Miranda, rzuciłam się, by otworzyć drzwi i pokazać jej, jak wyglądam w stroju, który dla mnie wybrała, tylko po aby zobaczyć Nialla, który widząc to miał naprawdę dużą frajdę. Czułam, że moje policzki płoną niczym szkarłat. Gdy tylko chłopak zauważył moje zakłopotanie, pochylił się i pocałował mnie w czoło.
- Gotowa? – zapytał. Pokiwałam głową, biorąc swoje rzeczy i zeszłam za nim na dół po schodach i przez wysokie, wielkie drzwi. Poszliśmy do jego samochodu, który wciąż był uruchomiony z kluczami w nim. Wsiedliśmy do środka i zapięliśmy pasy.
- Dokąd idziemy? - zapytałem z zaciekawieniem. Niall milczał, ignorując mnie, chociaż dobrze wiedziałam, że mnie usłyszał. Postanowiłam, że zrobię tak jak chciał, czyli po prostu zamknę się na resztę drogi i pozwolę mu zabrać mnie tam, gdzie zaplanował. Wjechaliśmy na autostradę po raz kolejny i tak jak w ostatnio jechaliśmy jakieś 80km/h. Specjalnie zerknęłam na licznik, by się upewnić, ponieważ jechało się tak gładko, że można było nie zauważyć tej prędkości. Blondyn miał na sobie zwykły biały t-shirt, szarą kurtkę, jeansy i białą parę Supra. Musiał być głęboko zamyślony, bo widziałam, jak zaczął przygryzać dolną wargę, co sprawiało, że wariowałam. W końcu zauważył, że się mu przyglądam, bo na chwilę oderwał wzrok od drogi, by spojrzeć na mnie z zawadiackim uśmieszkiem. Poczułam jak uśmiech wypełza na moje usta, jego piękno było przytłaczające i nie mogłem się od tego powstrzymać. Niall zjechał z autostrady i po kilku minutach wreszcie zatrzymał auto na parkingu. Przeniosłam wzrok ze swoich kolan na szybę, by zobaczyć, że jesteśmy przy molo w Santa Monica. Niall przekręcił kluczyk w stacyjce, tym samym sprawiając, że zapanowała głucha cisza. Wysiadł z samochodu, a ja za nim. Podszedł do mnie i splótł palce naszych dłoni. To mnie zaskoczyło, bo do tej pory nie byłam w stanie sobie wyobrazić Nialla trzymającego czyjąś rękę. Tym bardziej moją własną. Musiał zobaczył wyraz mojej twarzy, bo cicho się zaśmiał, ale nie rozluźnił uścisku. Skierowaliśmy się na molo do kasy biletowej. Chłopak kupił dla nas bilety, mogliśmy zejść na dół, skąd roztaczał się o wiele lepszy widok. Powietrze było ciepłe, ale wiatr spowodował gęsią skórkę na moim ciele. Wzdrygnęłam się, na co Niall zdjął swoją kurtkę i zaoferował mi ją. Łaskawie ją przyjęłam. Dlaczego zachowywał się tak słodko i normalnie? Było tak jakby to nie był Niall. Jakby to była zupełnie inna osoba i naprawdę nie mogłam zrozumieć, co się dzieje. Chłopak pociągnął mnie za sobą w kierunku wesołego miasteczka i zatrzymał się przed żółtą budką z grami. Puścił moją rękę i wyjął portfel z kieszeni. Zapłacił niewielką sumę nastoletniemu chłopcu, który tam pracował. Gra polegała na tym, by rzucić piłką do koszykówki w stos butelek z mlekiem. Z doświadczenia wiedziałam, że większość z tych gier było sfałszowane, ponieważ jedna z butelek była przyklejona. To nawet miało sens. Moje myśli przerwał dźwięk tłuczonego szkła, kiedy Niall posłał piłkę w jego kierunku. Wskazał na jednego z pluszaków, które były nagrodą.
- Zamknij oczy – zażądał. Posłuchałam go, zasłaniając oczy dłońmi. - Dobra, już możesz otworzyć - powiedział cicho, podając mi Troskliwego Misia*, o którego istnieniu nawet nie wiedziałam. Miś był zielony i miał czterolistną koniczynkę brzuchu. Uśmiechnąłem, zdając sobie sprawę z tego, że obie tez rzeczy symbolizowały Irlandię.
- Boże, jesteś naprawdę silny – zaczęłam z niego drwić. Zaśmiał się na to nieśmiało.
- Po prostu ciesz się tym cholernym miśkiem, bo w rzeczywistości jesteś jedyną dziewczyną, dla której kiedykolwiek coś takiego zrobiłem – skomentował, a jego głos promieniował dumą. Zaczęłam biec, tylko po to aby zobaczyć Nialla ze zdziwionym wyrazem twarzy, który chwilę później zaczyna biec za mną. Biegłam aż do diabelskiego młyna, gdzie Niall do mnie dołączył. Stanął za mną, owinął swoje ramiona wokół mojej talii i oparł brodę na mojej głowie. Gdy przyszła nasza kolej, podeszliśmy do koszyka, a ten zaczął poruszać się w górę. Położyłam głowę na jego ramieniu, na co on mnie objął i pocałował w głowę. Diabelski młyn zatrzymał się na szczycie. Niall przeniósł swoją rękę z dala ode mnie, odsunął się i spojrzał na mnie. Zlustrował mnie od góry do dołu.
- Co myślisz o wyjeździe do Irlandii w ten weekend? – zapytał, chociaż brzmiało to raczej jak żądanie.
- Co?! – odpowiedziałam oszołomiona. Nie byłam pewna, czy mówi poważnie.
- Moi rodzice mogą wysłać tu swój prywatny samolot. Możemy lecieć tylko na weekend, zostać do niedzieli, bo w piątek nie ma lekcji.
Przyciągnął mnie do siebie, po raz kolejny pachniał Abercrombie&Fitch. Swoją dużą dłonią pociągnął mnie za udo tak, że teraz już całe moje ciało go dotykało.
- Chcę, żebyś ze mną poleciała - wyszeptał mi do ucha. Jego gorący oddech spowodował dreszcze na moim karku. Zaczął powoli obsypywać moją szyję i obojczyk pocałunkami. Przygryzał moją skórę i byłam pewna, że zostaną mi po tym pamiątki. Wiedziałam, że nie zamierza odejść bez odpowiedzi. Byłam też ciekawa. Ciekawa, by w końcu zbliżyć się do niego i spróbować rozwiązać zagadkę jaką był.

Niall’s POV:

Nie planowałem tego pytania. Zapraszać ją do siebie? Co do cholery było ze mną nie tak? Ale wyglądała tak cholernie uroczo i robiła gówno z moimi uczuciami. Ale teraz, kiedy już ją o to zapytałem, nie mogę się wycofać. W moje myśli powoli zaczął wkradać się strach. Byłem przerażony, wyobrażając sobie wszystkie rzeczy, które mogą pójść nie tak i zdarzyć się w Irlandii, jeśli przez przypadek natkniemy się na niewłaściwych ludzi. Unikanie ich tutaj z nią jest już wystarczająco złe. Starałem się nie myśleć o tym, co zrobi Liam, żeby tylko spróbować powstrzymać ją przed lotem. Nie mogę na zawsze utrzymać jej z dala od niego. Spojrzałem na nią i przytuliłem do piersi. W co ja się wpakowałem..

_______________________
* Na pewno kojarzycie serię takich misiów. Ashley chodziło o to, że nie wiedziała o istnieniu takiego misia w tej kolekcji.
 

* Plaża i molo z wesołym miasteczkiem gdzie pojechali

Frat Boy Niall part 4. 
Nialls POV:
"I watched her intently as she walked up to the door of the house. As she walked up the stairs, her long brown hair bounced slightly with her steps. Even from behind she was beautiful. I watched as she fiddled for her keys, then unlocked the large, white door. She turned, and glanced at me, which confirmed my last thought on her beauty. As I turned and opened my car door and slid in onto the black leather seats, I began to wonder if I was into deep, and that I needed to run while I still could. I didn’t want her to get hurt. I made the rule to never get close to any girl that it was far too dangerous, and I would forever hate myself if she got hurt. As I started speeding off into the moonlight which illuminated the road in front of me and reflected off the shiny hood of my car, i drove with a heavy heart, Worrying about the future and worring about Liam, who can’t keep his mouth shut and almost told her. My heart was aching for her. I don’t know what has come over me the past two days.  I have two options. Leave, or stay and do everything I can to protect her, even if its risking everything. 
I slowly eased off the back of the door back to my feet, and I began to walk tirdy up the large staircase to my room. I opened the door and sat my keys on my dresser, closing the door behind me. I slid off the evenings outfit onto the floor, and slid a large old tshirt over my head, then proceeding to turn back my sheets and climb in. I stared in deep thought into the darkness of my room, the only light being the subtile glow of the moon between my closed blinds. The disappointment In Liam’s eyes flashed in my memory as I drifted off into unconsciousness feeling as if I had done something wrong.
I was jolted awake by the ear splitting pierce of the beeping from mu alarm. It was Monday morning, and I had class in an hour. I sluggishly carried my still half asleep self to the hallway, where I opened Miranda’s room door, to see her safe in her bed. I always did that, if we left a party or something at a different time just to make sure she made it home okay. It never crossed my mind what I’d actually so if I didn’t find her in there, and I wasn’t looking to find out. I then made my way to the bathroom, opening the cold wooden door and instantly shivering when the pads of my feet touched the cool tile. I then closed the door, locking it. I started the shower as I slowly started to strip my clothes off the same way before my shower yesterday, same thing, except so much had changed since then. I glanced at myself in the mirror, dark circles slowly beginning to form under my forest green eyes and letting my hair cascade down my shoulders as I stepped into the sweltering humidity of the shower.

As I sat slouched in my chair in English, my mind blocked out my professors high pitched voice that was going on and on about British literature and next weeks extra credit. My mind wandered aimlessly at thoughts of Niall, and why I hadn’t heard from him today. It also ventured over to Liam, who I hadn’t heard from either. Fuck. Was I really going to give up Liam for a guy who’s probably has no feelings for me and I barley know? I questioned myself. I’ve known Liam forever. And he had always been there for me. So I knew Liam would never skip out of my life. But after last night…my thoughts on that was beginning to change. I had never seen Liam so drunk before, and its still leaving me bothered. Still. I had no idea what it was about Niall. My mind flashed back to last night. All the things he said while high, him kissing me on the hood of his car, and the way his eyes trailed my body as I walked to the door. It was all so…intoxicating. I started to bite my lip as I thought about Niall. The bell ringing startled me, causing me to shoot up in my seat.
During the short walk to my car, I felt my phone vibrate in my back pocket. I reached back and slowly slid my phone out, trying not to drop it but also juggle it with my car keys, books, notebook, and my purse. It was from Niall. My eyes trailed across the words “be ready at 6.45 xx.” I heard it in his accent, just thinking about it made me smile to myself. which made me feel guilty about Liam. As I opened the sleek dark door handle of my car, I slowly lowered my books into the passenger side, then myself on to the almost-too-hot-to-sit on leather seats. I slightly lunged up, trying to escape the burn on the back of my bare thighs. As I drove back to the sorority house, I glanced over at the clock and noticed that it was only 3. I plopped back on my bed and dozed off once again, waking up to Miranda, like the other morning, shaking my shoulder. “Can you stop doing that.” I grunted, looking up at her pissed off that this she felt was her only effective way of waking me up. I clicked the button on my phone to see that it was 5:45. I had just enough time to get ready. “What are you doing tonight?” Miranda asked, as I waltzed over to my closet and began pairing tops with bottoms. “No idea,” I replied my gaze never leaving the multiple tops I was flipping through. “Niall texted me saying be ready at 6:45.” I also added. Out of curiosity and before I could even process my thoughts to catch up with my mouth, I asked Miranda about Liam. “Have you heard anything or has Lauren said anything?” “Nothing, except that he wasn’t in class today. I assume he’s just hung over. You saw how drunk he was last night. It’s all going to be okay with Liam, you both have been through worse,” she encouraged. “Don’t let over thinking the situation ruin your night with Niall.” She commented, while laying a pair of light wash denim shorts on the bed, my gray vans, and a black vneck. I turned to look at her reassuringly, and I know she could see the worry in my eyes. “It’s going to be okay. Have fun tonight.” She said almost singing it as she danced out of my room leaving me to get changed.
It was 6:45 right on the dot when I heard a loud knock at my rooms door. Expecting it to be Miranda, I flung open the door to make an entrance in my outfit she had chosen arms flailing in the air and everything, only to see Niall; who got a big kick out of it. I felt my cheeks burn crimson and as he noticed my embarrassment he leaned over and kissed my forehead. “Ready?” He asked, nodding my head I followed him out and down the tall staircase and out the big door. We walked down to his car, which was still running with the keys in it. We climbed in, and bucked our seatbelts. “Where are we going?” I asked curiously. He stayed quiet, ignoring me even though I know he heard me clear as day. I decided I’d give in to what he wanted and shut up and just let him take me wherever he had planned. We pulled onto the highway once again, and just like the past few times he has driven me, he was floored 80, but it felt so smooth you would have never guessed. He had on a plain white tshirt, jeans, and a solid white pair of supras, topped off with a gray zip up jacket, and his blue mavericks snapback. He must have been in deep thought, because as I watched him, he started biting his bottom lip. Which made my heart go crazy at the sight. I guess he saw me staring out of the corner of his eyes, because he took his eyes off the road for a second, to look at me, smirk, and cock his eyebrow up. I felt a smile creep across my face, his beauty being overwhelming and I couldn’t help myself. Niall exited off the highway, turning into a parking lot. I glanced up from my lap to see that we were at the Santa Monica Pier. Niall turned the key, and pulling it making the car go silent. He got out of the car, as I followed his moves. He walked over to me and laced his fingers in mine. This startled me, because I couldn’t imagine Niall holding ANYONES hand, much less my own. He must have saw the look on my face because he let out a small laugh, but not letting go as we walked down the pier to the ticket booth. Niall purchased a book of tickets, then we began to walk down the pier more, getting a better look at what it all had to offer. The air was warm, but the breeze was cool sending goosebumps up my arms. I shivered, which made Niall slide his jacket off, and offer it to me. I graciously accepted. Why was he acting so sweet and so normal? It’s like it wasn’t even Niall. Like it was a totally different person and I really couldn’t understand what was going on. Niall pulled me to a stop infront of a game booth, letting go of my hand to retrieve his wallet, and paying the small teenage boy who worked it. The game was to throw the baseball at the stack of milk bottles. I knew from experience that most of these games were rigged because one of the bottles was glued down. It was common sense. Cutting my thoughts off Niall threw a baseball sending the milk bottles crashing to the floor below. He pointed to one of the stuffed prizes. “Close your eyes.” Niall demanded. I obeyed, hands covering my eyes. “Alright, open.” He said softly, presenting me with a carebear, which I didn’t even know existed anymore. The CareBear was green, and had a little four leaf clover on his belly. I smiled really big at this, realizing the clover and green because he was irish. “GOD Niall, you’re so strong,” I mocked in a high pitched voice, and I laced my arm around his bicep. He laughed sheepishly at this, “Just enjoy the damn bear, you are in fact the only girl I have ever done that for,” he commented, his voice beaming with pride. I started running, only to see Niall with a confused face and start running after me. I kept running on the pier all the way to the ferris wheel, where Niall joined me. His arms slinked around my waist, and resting his chin on my head. When our turn came we climbed into the cart, and the ride began to move forward. I layed my head on his shoulder, and his arm wrapped around me, kissing my head. The ferris wheel came to a stop at the top. Niall moved his arm away from me, and scooted to the side of the cart to turn and look at me. He studied me up and down. “How do you feel about going to Ireland this weekend.” Asked, but sounded more like a demand. “What?” I replied, bewildered and not sure if he was serious. “My parent’s could send their jet here. And we could go just for the weekend, and stay till Sunday since you don’t have class on Friday.” He pulled me in close to his chest, his chest smelling of Abercrombie and fitch once again, as his large hand  reached over and pulled my thigh, so my whole body was closer to him. “I want you to go away with me.” He murmured in my ear, his hot breath sending all my nerves on fire. He proceeded to sprinkle my neck and collarbone with kisses and love bites. I knew he wasn’t going to take no for an answer. I was also curious. Curious to finally get closer to him and try to solve what it was.
Niall’s POV.
I wasn’t planning on asking her to go to Ireland. But she shouldn’t have looked so fucking adorable and doing cute shit fucking with my feelings. But now that I’ve asked, I can’t back out. And Fear slowly started to creep into my thoughts and over me as I was terrified and picturing all the things that might go wrong and happen in Ireland if we run into the wrong people by accident. Avoiding them here with her  with me is bad enough. I struggled not to think what Liam would do to try to stop her from going if he finds out. I can’t keep him out of touch with her forever. I looked down at her, nuzzled to my chest. What have I gotten myself 


ZOSTAWCIE PO SOBIE KOMENTARZE :) 
JEŚLI PISZECIE O FF NA TWITTERZE DODAWAJCIE HASHTAG #FratBoyPL :)